Zofia Nalepa – Własna firma Heavyräin

Zofia Nalepa

„Jak już koleżanka przyszła, zapytała się czy sprzedaję tę torbę. Pomyślałam wtedy “Dlaczego by nie?”. To był moment, w którym urodziła się myśl o założeniu firmy.”

W poniższym wywiadzie Zosia Nalepa dzieli się swoją wyjątkową decyzją o wzięciu gap year, żeby stworzyć swoje własne przedsiębiorstwo oraz jak to jest być młodą fotografką, modelką oraz bizneswoman.

Jak doszło do tego, że wzięłaś gap year?

Może zacznę od tego, że w gimnazjum zaczęłam zajmować się fotografią profesjonalnie, a od pierwszej klasy liceum sprzedaję ubrania znalezione w lumpeksach. Pamiętam taką historię: jakiś miesiąc przed maturą czekałam na znajomą. Spóźniała się. Wtedy – ot tak dla zabicia czasu, stworzyłam pierwszą torbę. Czarnym permanentnym flamastrem narysowałam pierwszy wzór… Ten wzór jest nadal moim ulubionym. Jak już koleżanka przyszła, zapytała się czy sprzedaję tę torbę. Pomyślałam wtedy “Dlaczego by nie?”. To był moment, w którym urodziła się myśl o założeniu firmy. Potem wymyśliłam nazwę mojej firmy:  Heavyräin. Ubrania i fotografia pochłaniały mnie do tego stopnia, że zdecydowałam się poświęcić ten rok po maturze na rozwijanie siebie i swoich pasji. Postanowiłam dać sobie rok wolnego i zobaczyć gdzie mnie to zaprowadzi… Poza pracą (zakładaniem firmy) postanowiłam także dobrze się bawić, zwiedzać świat i rozwijać się.

Jak Ci idzie póki co?

Jeżeli chodzi o fotografię to idzie bardzo dobrze. Teraz będę robiła zdjęcia dla Vintage Store. Pracuję też często jako modelka. A dla mojej firmy będę starała się w styczniu o dofinansowanie na wyposażenie biura i zakup sprzętu. Zaczynam już zarabiać na moich projektach. Mam też pieniądze ze zleceń fotograficznych oraz z pracy jako modelka. W grudniu 2018 miałam pierwszy wernisaż fotograficzny, a wcześniej odbyłam kilka podróży po świecie. Moim ulubionym miejscem jest Islandia, którą zjechałam ze znajomą stopem. Wszystko dobrze się układa.

Jaka była reakcja Twoich rodziców na pomysł o wzięciu gap year?

Szczerze mówiąc – nie pamiętam! Pytali czy na pewno tak chcę, ale nie byli przeciwko, chcieli tylko wiedzieć czy to przemyślana decyzja. Zdecydowanie nadal mnie w tym wspierają. Takie podejście wynika z tego, że zawsze byłam odpowiedzialnym człowiekiem i gdy mi na czymś zależy to jestem bardzo uparta, żeby to dostać.

Czy mogłabyś więcej opowiedzieć o Twoich ubraniach?

Ubrania Heavyräin są tworzone w ramach ruchu “slow fashion”. Oferuję unisex’owe (uniwersalne dla wszystkich płci), minimalistyczne kroje i oryginalny design jako nadruk lub wyszywany. Dbam o indywidualne podejście do klienta, ponieważ wiekszość projektów jest tworzona na zamówienie. Każdy może wybrać swój ulubiony wzór z kolekcji, a potem ustalamy jego wielkość i miejsce. Wzory tworzę też na życzenie, oraz nanoszę je na ubrania klienta. Na tę chwilę są to koszulki i torby bawełniane, a wkrótce będą i płaszcze. Co do “slow” to chodzi o to, żeby być świadomym w życiu, więc to jest świadoma moda. Na przykład materiały, czyli torby i koszulki, kupuję od polskich hurtowni. Później chciałabym to rozszerzyć o płaszcze oraz inne części garderoby i planuję, żeby to wszystko było polskie, abym miała wgląd w pełen proces tworzenia. Przez to chciałabym uczestniczyć w podnoszeniu świadomości ludzi na temat etyki w handlu ubraniami.

Dlaczego warto jest być “slow”?

Przede wszystkim dla siebie. By być świadomym konsumentem i człowiekiem. Tu nie chodzi tylko o to co kupujesz, to raczej taka filozofia życia, w której każdy ruch jest twój, a nie narzucony odgórnie przez dużą firmę. Ty powinieneś wiedzieć co jest dla ciebie najlepsze, ale najpierw trzeba się na chwile zatrzymać i posłuchać swoich potrzeb. Poza tym to wspaniałe, że kupujesz coś w co inna osoba wierzy i spędziła nad tym dużo czasu. Ta rzecz ma wtedy coś w sobie, większe znaczenie.

Zosia 1 - Zofia Nalepa – Własna firma Heavyräin
Autostop w Islandii, foto: Zofia Nalepa

Czy korzystasz z czyjegoś wsparcia przy tworzeniu i rozwijaniu Twojego biznesu czy opierasz się na swojej intuicji?

Raczej robię wszystko sama, ale biorę też udział w kursie “Jak założyć firmę?” To jest cykl warsztatów, od marketingu przez sprzedaż i tak dalej. Dużo też czytam na ten temat. Z wieloma pytaniami idę też do rodziców, zwłaszcza z pytaniami formalnymi czy w kwestii założenia firmy, bo nie mam zbyt dużej wiedzy na ten temat, a oni prowadzą firmy. Niemniej pomysł jest mój i rozwijam go sama. Cały marketing też prowadzę sama. Teraz właśnie projektuję stronę internetową. Jestem samoukiem, więc jeżeli czegoś nie wiem w tych dziedzinach to zawsze szukam odpowiedzi na moje pytania w internecie. Kieruję się intuicją, ale stale szukam nowych informacji, rozwijam się i nie spoczywam tylko na tym co już wiem. Pytam znajomych co by zmienili. Cały czas staram się ulepszać to, co robię.

Czy myślisz, że ludzie w Polsce są zainteresowani takimi produktami?

Tak, myślę, że świadomość Polaków rośnie coraz szybciej. Zamiast konsumpcjonizmu ludzie chcą posiadać coś oryginalnego, od serca. Mieć wgląd w proces tworzenia, oraz w nim uczestniczyć. Żyć “slow” z większą świadomością.

Czy są osoby, które zrobiły coś podobnego i zainspirowały Cię?

Z ubraniami chyba nie, ale znam jedną osobę, która robi gałki i pojawia się na różnych targach “slow”. Gałki, na przykład z pestek po awokado, które są niecodzienne; do drzwi, komody lub innych mebli. To się sprzedaje, ta osoba z tego żyje i dzięki temu mam przykład tego jak można utrzymać się z tworzenia i sprzedawania sztuki. Nie inspiruję się nikim konkretnym, ale czerpię motywację do działania patrząc na artystów i ich wspaniałe dziełą w różnych dziedzinach. Od zawsze moją inspiracją była natura – jej niesamowite kształty i twory. Moimi faworytami są zdecydowanie kwiaty, to im zawdzięczam najwięcej pomysłów.

Czy polski rynek jest przyjazny młodym przedsiębiorcom? Czy czasami ludzie traktują Cię mniej poważnie ze względu na Twój wiek?

To zależy na kogo się trafi. Ja w większości trafiam na przyjaznych i pomocnych ludzi. Jestem im wdzięczna za wszystko, czego się od nich nauczyłam. W “slow” przedsiębiorstwach panują raczej przyjazne relacje. Nigdy nie zostałam źle potraktowana przez kogoś, gdy przyszłam do niego z pytaniem. Większość z tych ludzi nie jest owładnięta chęcią posiadania imperium, a zwykle cieszy się z tego, że tworzy i może tak żyć. To daje dużo pozytywnej energii w tym obszarze.

Jak sądzisz, że Twoja marka się rozwinie za 10 lat?

Myślę, o czymś typu show-room, coś butikowego. Chcę wprowadzić do niej inne części garderoby, ale nie chcę za bardzo wybiegać w przyszłość. Wolę cały czas pracować i dać się temu ponieść… Wizję mam!

Jak wygląda Twoja kariera jako fotografa?

Fotografia jest moją pasją odkąd pamiętam. Od kiedy byłam mała, latałam z aparatem. Nadal pamiętam swój pierwszy mały zielony aparacik. Pod koniec gimnazjum stwierdziłam, że to będzie moja praca, ponieważ jest mi to najbliższe. Skupiam się głównie na portretach i na modzie. Z fotografią jest tak, że dopóki sobie nie wyrobisz nazwiska to nie będzie się miało ciągłych dużych zleceń. W Polsce też jest tak, że jest to dosyć zamknięty rynek. Wolałabym, żeby to była moja druga, dodatkowa praca, a żeby ta firma była głównym źródłem zarobku. To również dlatego, że jeżeli robisz projekt dla kogoś to musisz brać pod uwagę jego wizję bardziej niż swoją. To już nie jest do końca Twoje dzieło. A w przypadku ubrań to ja tworzę i ludzie decydują czy je chcą.

Zosia 2 1 - Zofia Nalepa – Własna firma Heavyräin
Foto: Zofia Nalepa

Jak wygląda Twoja kariera jako modelki?

Nazwałabym to raczej odskocznią od bycia fotografem. Niestety jestem zbyt niska by być w agencji, a co jakiś czas dostaję takie zapytania. Sprawia mi to sporo radości, często poznaję przez to ciekawych ludzi. Pozowanie przychodzi mi naturalnie, więc nie jest to męczące – to zabawa. A przy okazji pomagam wtedy przy stworzeniu nowego kawałka sztuki i to się liczy najbardziej.

Gdzie widzisz siebie pod koniec gap year, również pod względem studiów?

Wszystko zależy od tego jak Heavyräin się rozwinie i ile czasu będę musiała na to poświęcać. Myślę nad studiowaniem online, ponieważ mogłaby wtedy mieć dużo większą kontrolę nad czasem w którym się uczę oraz nie ograniczałoby mnie miejsce studiowania. Planuję dużo podróżować. Z uwagi na to, że cenię sobie bycie elastycznym i uczenie się przez doświadczenie to byłaby idealna opcja dla mnie. A to gdzie będę za pół roku chciałabym zostawić trochę przypadkowi.

Czy martwisz się zakwalifikowaniem na studia?

Zamierzam aplikować na studia artystyczne, a tam liczy się przede wszystkim portfolio i umiejętności, dlatego nie martwię się tym zbytnio. Nie potrzebuje dyplomu by pracować, zrobię to dla siebie, żeby się rozwijać i móc tworzyć świadomiej. Myślę o czymś związanym z designem, tkaninami lub nowymi mediami. Nie chce studiować dokładnie tego co robię, wolałabym, żeby kierunek, który wybiorę był dla mnie inspiracją do tego, co tworzę.

Obecnie często słyszy się, że lepiej wybrać kierunki ścisłe niż artystyczne. Co o tym sądzisz?

Jeżeli miałabym pójść na medycynę tylko po to, żeby się utrzymać i będzie mnie to męczyło, to już wolę być przysłowiowym biednym artystą. Ja mam takie podejście i wyniosłam to z domu, bo moi rodzice to popierają. Lepsze to niż mieć pieniądze z czegoś, co mnie nie bawi. Niemniej uważam, że jeżeli w coś się wierzy i robi się to z pasji, to wcześniej czy później coś z tego wyjdzie. Jeśli to, co robisz nie jest twoją pasją, zmęczysz się tym w którymś momencie. A gdy robisz coś, bo to jest twoje hobby – zawsze znajdziesz siłę, żeby robić to dalej, nawet gdy będzie trudno. Wolę wybrać kierunek, w którym czuję się dobrze, bo wtedy przy odrobinie zaangażowania i pracy uda mi się osiągnąć coś, co będzie sprawiało nam przyjemność, a nie wydawało się przymusem.

Jakie masz przemyślenia podsumowujące pierwszą połowę Twojego gap year?

Na początku były osoby, którym nie podobał się mój pomysł gap yearu. Gdy rzeczy zaczynały nabierać tempa i rozwijać się, te głosy ucichły. Już dawno niczego takiego nie słyszałam. Zrobiłam wiele wspaniałych rzeczy – byłam na Islandii, w Łodzi, Krakowie, Olsztynie i Wrocławiu kilka razy, pod namiotem, na festiwalu muzycznym, na koncertach, wystawach, zaczęłam sprzedawać swoje torby na Chmielnej, miałam czas, żeby zdobyć wiedzę na wiele interesujących tematów, zrobiłam i zrobiono mi wiele sesji, miałam swoją pierwszą solową wystawę, spędziłam czas ze wspaniałymi ludźmi. Działo się tak dużo, że na pewno wiele pominęłam. Myślę, że gap year to doskonała szansa na reset w życiu, odpoczynek, znalezienie właściwej drogi. Nie widzę siebie spędzającej kilka kolejnych lat w ławce na wykładach. Zdecydowanie wolę uczyć się o sztuce podróżując po świecie.

Poznaj ofertę Heavyräin na Facebooku oraz Instagramie!

 

Co o tym sądzisz?

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.