Wiktor Jodłowski – O budowaniu firmy, kariery i odnajdowaniu siebie

Wiktor Jodłowski

W ciągu pięciu lat zbudował lokalną szkołę języka angielskiego, która w ubiegłym roku sprzedała kursy o wartości dwóch milionów złotych. Choć sam nie wziął gap year to jego doświadczenie i porady przydadzą się tym, którzy chcą wziąć rok przerwy, żeby rozpocząć budowanie kariery i odnaleźć swoje powołanie.

Wiktor Jodłowski to założyciel i współtwórca marki Talkersi z Trójmiasta. Poniższy wywiad to kolejny krok naszej współpracy – osoby zainteresowane gap year mogą podjąć się kilkumiesięcznego stażu u Talkersów.

W jaki sposób udało Ci się dotrzeć do miejsca, w którym obecnie jesteś ze swoim biznesem?

Wszystko zaczęło się, kiedy byłem jeszcze nastolatkiem. Wiedziałem, że chcę robić coś ważnego. Myślę, że to brzmi trochę banalnie i ogólnie – takie motywacyjne mambo-jumbo. Natomiast sam fakt, że nastawiałem tak swój mózg spowodował, że kiedy pojawiały się pewne możliwości to nie wahałem się z nich korzystać. 

Business Week

Taką pierwszą sytuacją był Business Week, czyli tygodniowy program poświęcony przedsiębiorczości dla licealistów. Setkę uczestników dzieli się na dziesięć zespołów po dziesięć osób i każdy z tych zespołów symbolizuje firmę, które następnie rywalizują ze sobą przez cały tydzień. Wspólną płaszczyzną jest biznes, wystąpienia publiczne, gry finansowe. To jest taka zabawa w przedsiębiorczość na konkretnych przykładach. Każdy zespół ma mentora, który jest Amerykaninem i komunikuje się po angielsku, więc dla licealistów jest to dobry test i szansa na rozwinięcie się. Myślę, że gdybym nie miał nastawienia, że jest to szansa na zdobycie nowych umiejętności i rozwinięcie się to nie skorzystałbym z tego programu. Zaangażowałem się i dzięki temu skorzystałem.
 

Studia

Mimo tego, kiedy poszedłem na studia to nadal nie do końca wiedziałem co chcę robić. Chciałem prowadzić firmę, więc wybrałem zarządzanie. Okazało się, że to nie do końca było to, bo same studia niewiele mi dały. Niemniej samo pójście na studia spowodowało, że znalazłem się w otoczeniu różnych kół naukowych. Tam bardzo rozwinąłem skrzydła. Zająłem się prowadzeniem Konferencji Zarządzania Projektami, gdzie mieliśmy prawie 500 uczestników i budżet około 18 000 zł. Poznałem też moją dziewczynę, Maję. Kiedy pisaliśmy licencjaty to oboje trochę dusiliśmy się w Polsce, więc pojechaliśmy do Anglii.
 

Wyjazd do Wielkiej Brytanii

Tam mocno zastanawiałem się co chcę robić i w pewnym momencie zrobiłem audyt samego siebie. Zadałem sobie pytania: co lubię? co umiem? na czym można zarobić pieniądze? Wyszło, że jedyne umiejętności, które mam na ponadprzeciętnym poziomie to komunikacja i język angielski. Wobec tego wystawiłem pierwsze ogłoszenie o korepetycjach z angielskiego. Z czasem o tym zapomniałem i kiedy po dwóch tygodniach zadzwoniła pierwsza klientka z zapytaniem czy to nadal aktualne, to powiedziałem, że nie. Odłożyłem słuchawkę, ale wtedy Maja spytała się mnie dlaczego tak szybko odpuszczam. Przyznałem jej rację i oddzwoniłem do tej klientki. Tak powstali Talkersi.
 

Powstanie Talkersów

Po niedługim czasie doszedł drugi klient. Później wróciliśmy do Polski i przez pierwsze dziewięć miesięcy to szło dosyć powoli, do czasu aż poznałem swojego mentora. Do tego potrzebowałem konkretnego nastawienia: szukam wszelkich sposobów, żeby rozwinąć ten biznes, a nie tylko przetrwać. Spotkanie Maćka to był przełom, bo po dwóch miesiącach zarabiałem już dwa razy więcej. Po kolejnych dwóch-trzech miesiącach dołączyła Maja i dochody znowu się podwoiły. To było w styczniu 2014 i dzisiaj jesteśmy tu gdzie jesteśmy. Mamy ponad 40 osób w zespole, w zeszłym roku dwa miliony obrotu. To co jest wartościowe w tej historii to, że ja na początku w ogóle nie miałem pojęcia co chcę robić. Poprzez proces autorefleksji, wsparty czytaniem i rozmowami, te rzeczy zaczęły się klarować. Autorefleksja jest bardzo ważna i nie przychodzi sama. Pomyśl kim jesteś, a kim nie jesteś. Zacznij oglądać materiały, w których są ludzie, którzy wiedzą co chcą.

talkersi 1 - Wiktor Jodłowski - O budowaniu firmy, kariery i odnajdowaniu siebie

Czy w ciągu ostatnich pięciu lat miałeś jakieś trudniejsze momenty?

Tak. Jeden z nich zdarzył się, kiedy jeszcze prowadziłem lekcje osobiście i było 4-5 lektorów. Coś zaczęło układać się nie najlepiej w moich oczach, a apogeum było, gdy jednego dnia wszyscy klienci odmówili mi lekcji. Miałem poczucie, że wystarczy kilka lekcji odwołanych i cała firma się rozpadnie. To było trochę bezsensowne, ale każdy ma swoje odjazdy. Wydawało mi się, że to jest zbyt niestabilne, żeby się na tym opierać, ale po kilku rozmowach mi przeszło. 

Drugi taki kryzys był, kiedy podjęliśmy się czegoś na co nie byliśmy gotowi, czyli tłumaczenia książki. Wydaje się, że przetłumaczenie książki to nic wielkiego. Teoretycznie tak, ale praktycznie nie. To tak jak z gotowaniem. Niby każdy może ugotować z przepisu, ale z jakiegoś powodu są kucharze z różnymi specjalizacjami. Tutaj było tak samo. Zrobiliśmy plan, ale była miesięczna obsuwa z realizacją i dla mnie to była wizerunkowa porażka. Obawiałem się, że ten klient nas nie lubi, ale udało się doprowadzić do sytuacji, gdzie był przynajmniej neutralny. Wzięliśmy na siebie odpowiedzialność za problemy. 

Jakie wskazówki dałbyś osobie, która chce wykorzystać gap year do zdobywania doświadczenia zawodowego?

Chciałbym zaznaczyć, że młode osoby mają dwie rzeczy, które dają im przewagę nad starszymi: czas i energię. Mają chęć, która nie jest skażona niechęcią rutyny. To są zasoby, którymi młodzi powinni operować. Co to oznacza? To znaczy, że starać się odbyć jak najwięcej staży, które wcale nie muszą być na pełen etat. Póki rodzice za Ciebie płacą to nie myśl o forsie. Na to przyjdzie czas. Na to przyjdzie czas jak będziesz mieć dźwignię, jak powiesz – zrobiłem 140 projektów. Jak nie masz doświadczenia to nie wyskakuj z “mi się należy, bo słyszałem, że w jakiejś firmie można”. Stawiasz się w pozycji, gdzie pracodawca podchodzi do tego niechętnie i to nie tylko ze względów finansowych. Jeżeli rozmawiasz z kimś, z kim chcesz pracować to nie dawaj mu powodów, dlaczego Cię nie zaangażować. W tym momencie to on robi bardziej przysługę Tobie niż Ty jemu. Trzeba umieć użyć tego pracodawcę, żeby zbudować sobie umiejętności oraz reputację.

Pierwsze pieniądze

Ja zdobyłem umiejętności zarządzania dzięki konferencjom studenckim. Dało mi to też sieć kontaktów. Zbudowałem to wszystko, kiedy nie było jeszcze mowy o pieniądzach. Z uczestnika z czasem przesuwałem się do roli organizatora i kiedy w pewnym momencie zaproponowano mi pieniądze to ich nie chciałem. Kiedy Amerykanka, która była odpowiedzialna za ten projekt spytała się mnie czy przysłać mi czek, byłem zszokowany. Siedzieliśmy w Dworze Artusa w Gdańsku przy koktajlu bezalkoholowym, a ona mówi mi się, że przyśle mi czek na 500 dolarów. Wtedy to była dla mnie niesamowita kasa. Przedstawiam to jako anegdotę, która pokazuje, że ludzie znali mnie jako kogoś, kto wykonuje swoją robotę. Myślę, że bez takiego nastawienia sukces Talkersów nie byłby możliwy. Stałem się na swój sposób niezbędny i to dało mi dźwignię, która jest przydatna czy to jako pracownik czy to jako przedsiębiorca. Chodzi o czasowe odsuwanie gratyfikacji przy jednoczesnym maksymalizowaniu swojej niezbędności. 

Druga rzecz to, że nie wiesz czy coś lubisz dopóki tego nie spróbujesz. Stwierdzanie, że nie lubisz pizzy hawajskiej dopóki jej nie spróbujesz. Opieranie się na tym, że nie lubi jej ktoś inny to pułapka. Bazowanie na opinii innych w kontekście tego czy coś jest dla Ciebie jest zupełnie bez sensu i przekonałem się o tym wielokrotnie. Na przykład ludzie uwielbiają jeździć na nartach, ale mnie to nie jara. Byłem raz i czułem się okropnie. To samo jest w przypadku kariery. Jest hype na jakąś branżę – zastanów się czy Ciebie w ogóle to interesuje. Dopiero wtedy daj sobie szansę na staż, a później pójdź do prawdziwej pracy. 

talkersi 4 - Wiktor Jodłowski - O budowaniu firmy, kariery i odnajdowaniu siebie

Czy masz wskazówki dla osób, które chcą założyć własną firmę?

Business Week jest taką inicjatywą, którą sam przeżyłem wielokrotnie i mogę z całym sercem polecić. Byłem mentorem dwukrotnie i teraz czekam na to, żeby być liderem całego programu (śmiech). 

Bardzo polecam gościa, który nazywa się Gary Vaynerchuk. Jest przedsiębiorcą i swego rodzaju influencerem, który dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem na YouTube i w innych mediach. 

Było kilka książek, które pomogły mi w kreowaniu umiejętności i postaw. Najważniejszą książką w moim życiu jest “Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” napisana przez Dale’a Carnegie. Przeczytałem ją trzy razy od deski do deski. Stałem się tak zagorzałym apostołem jego podejścia, że aż się na tym przejechałem. Tak bardzo zachłysnąłem się jego radami, że w pewnym momencie powiedziałem sobie – fajnie mieć te umiejętności, ale teraz muszę nauczyć się z nich korzystać. Czytając tę książkę, miałem takie poczucie, że “cholera, to wszystko ma sens”. Wcześniej nie wiedziałem, że świat może w taki sposób funkcjonować. Ta książka miała ogromny wpływ na moje postrzeganie świata. Niemniej wnioski z tej książki trzeba przepuścić przez filtr własnej osobowości oraz pamiętać, że to co działa w USA nie zawsze będzie działać u nas.

Oprócz tego polecam książkę “Kto zabrał mój ser”. Z takich bardziej skomplikowanych i dla dojrzalszych osób to “Ego is the enemy”

Jak wpłynął na Ciebie Twój wyjazd do Wielkiej Brytanii?

Dzięki temu wyjazdowi udało mi się spojrzeć na Polskę z perspektywy trzeciej osoby w myśl zasady, że doceniasz coś dopiero jak to stracisz. Nie straciłem Polski na zawsze, ale na co dzień i dzięki temu doceniłem jak fajny to jest kraj. Są problemy, ale każdy kraj ma problemy. Prosty przykład: w Stanach Zjednoczonych strzelanina to wcale nie jest coś rzadkiego i mnie przeraża perspektywa mieszkania tam. U nas niektórzy chcieliby uzależnić kraj od Kościoła, ale każde państwo ma coś.

Polska jest bardzo bezpieczna i ma wiele do zaoferowania, na przykład pod względem turystycznym. Masz morze, góry, lasy – dla każdego coś dobrego. Ze względu na to wszystko wytatuowałem sobie polskiego orzełka, coś co przed wyjazdem było dla mnie nie do pomyślenia. Chcę podróżować i poznawać nowe kultury, ale nie wyobrażam sobie jeździć na co dzień innymi ulicami i nie chodzić na obiad do mojego znajomego Krzysia. Przez wyjazd doceniłem to, czym wcześniej gardziłem. 

Po drugie nauczyłem się, że jak możesz to Ci się nie chce, ale jak musisz to zrobisz. Wcześniej byłem na garnuszku Mamy to myślałem “może zacznę ten angielski prowadzić, może jakiś biznes, ale w sumie to nie”, ale kiedy tam byłem to czy mi się chciało czy nie, musiałem zacząć pracować. 

Interesuje Cię współpraca z Talkersami? Nie zapomnij sprawdzić oferty stażu u nich!

 

Co o tym sądzisz?

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.