Maja Witkowska i Michał Giza – Zero Waste Hero

Maja i Michał

“Przecież nic się nie stanie, studia poczekają, a nasza planeta nie może dłużej czekać.” Czy można pomyśleć o bardziej altruistycznej motywacji do wzięcia gap year? Poniżej Maja i Michał dzielą się swoją prawdziwie inspirującą historię: o tym jak wzięli gap year, żeby zwalczać problem plastikowych odpadów. W międzyczasie przejechali Europę vanem, który kupili za 1 euro i byli wolontariuszami w Maroku!

Co teraz robicie?

Niecały tydzień temu wypuściliśmy pierwszą wersję naszej aplikacji pod tytułem „Zero Waste Hero”. Polega ona na „kolekcjonowaniu” codziennych, małych czynności, które przyczyniają się do zmniejszenia ilości wytwarzanych odpadów. Głównym celem aplikacji jest obliczenie, ile kilogramów plastiku zaoszczędziło się dzięki małym zmianom. Naprawdę, to tylko małe kroki, a na dłuższą metę mogą poprawić kondycję naszej planety! Chcemy też pokazać ludziom, że jedna osoba może wiele zmienić! Zawsze słyszymy coś w stylu „ale co z tego skoro mój kolega weźmie słomkę, moja nie zrobi różnicy”. To nieprawda! Wszystko zaczyna się od jednego kroku! U nas też tak było, jeśli chodzi o wykonanie tego projektu. Tym pierwszym krokiem było wzięcie gap year.

Pomysł na gap year

Pomysł zrodził się, kiedy Maja była jeszcze w 3. klasie liceum, tuż po jakiejś imprezie, na której zobaczyliśmy, ile jednorazowych śmieci powstało tylko w jeden wieczór. A przecież te plastikowe kubeczki i słomki dało się zastąpić szklanymi kubkami, dało się pić bez słomki! Przeraziliśmy się, bo sami się do tego przyczyniliśmy. Postanowiliśmy coś z tym zrobić. Jako że Michał był na pierwszym roku studiów informatyki i potrzebował czegoś do portfolio pomyśleliśmy: „Zróbmy aplikację na ten temat.” W wolnym czasie zrobiliśmy małe badanie rynku i okazało się, że nie ma zbyt wielu aplikacji o tematyce Zero Waste. A na pewno już nie ma takiej, która zlicza, ile kilogramów plastiku się oszczędza, dzięki zmianie stylu życia! Jest pełno aplikacji, które liczą Ci wykonane kroki czy spalone kalorie, a takiej nie było.

Pomyśleliśmy, że byłoby świetnie ją zrobić i że zaraz pewnie taka będzie… Musimy to zrobić teraz – powiedzieliśmy sobie! Niestety zbliżająca się matura Mai i różne prace, studia Michała oraz podręczniki od matmy odciągały nas coraz bardziej od tego pomysłu. Niemniej, wróciliśmy do niego zaraz po wszystkich egzaminach i końcu roku szkolnego. Pojechaliśmy na wakacje i stwierdziliśmy – nie ważne co, zrobimy to! Zróbmy sobie na to rok przerwy! Przecież nic się nie stanie, studia poczekają, a nasza planeta nie może dłużej czekać. Nie mieliśmy jednak pieniędzy na realizację tego projektu. Nie wierzyliśmy, że zrobimy go tylko we dwoje – bez sprzętu, oprogramowania i tak dalej.

Pierwszy wyjazd

Postanowiliśmy wyjechać za granicę, żeby trochę zarobić. Wybór padł na winobranie we Francji. Trafiliśmy na wspaniałych ludzi, piękne widoki – Mount Blanc każdego poranka, kiedy wstawaliśmy do pracy. Atmosfera była jak z filmu, no i to wino! Trochę jednak się tam zmęczyliśmy, bo żadne z nas nigdy fizycznie nie pracowało. Kiedy winobranie się skończyło, postanowiliśmy nie wracać jeszcze do Polski mimo, że mieliśmy już wystarczająco pieniędzy. Pojechaliśmy dalej i nie żałujemy tego ani trochę!

Maja i Michał 4 - Maja Witkowska i Michał Giza – Zero Waste Hero
Foto: Maja Witkowska

Po tygodniu włóczenia się i odpoczynku, pojechaliśmy do innego regionu Francji. Tym razem na jabłkobranie, ponieważ byliśmy naprawdę zachwyceni francuskimi wsiami i chcieliśmy zobaczyć miejsca, do których prawdopodobnie byśmy nie dotarli gdyby nie te prace. Tam spędziliśmy kolejny miesiąc pełen przygód, którego zwieńczeniem był zakup starego vana za 1 euro! Niestety nie był na tyle sprawny, żeby po prostu w niego wsiąść i pojechać bez zainwestowania w naprawy. Niemniej, przejechanie się po Europie starym vanem było tak silnym marzeniem, że ściemnialiśmy mamie przez telefon, że nic to nas nie kosztowało. Tak naprawdę wpompowaliśmy w niego prawie wszystkie zarobione oszczędności i wyruszyliśmy.

Do Polski nadal nie po drodze

Pieniądze na benzynę także były ograniczone, więc jechaliśmy z Normandii aż do naszego kochanego Gdańska 60 kilometrów na godzinę, aby spalanie było jak najniższe. Jadąc, zrozumieliśmy, że realizujemy nasze największe marzenie i po powrocie z taką energią musimy zacząć pracować nad aplikacją! Jednak znowu nie mieliśmy pieniędzy… co za głupotę zrobiliśmy! Następnego dnia po powrocie sprzedaliśmy auto za niewygórowaną cenę. Okazało się, że idealnie starczyłoby na lot do Maroka, który był za następne dwa tygodnie. Znowu zamiast już usiąść nad projektem, chęć podróży wzięła górę. Pojechaliśmy więc do Maroka jako wolontariusze. Pomagaliśmy w małej restauracji w zamian za spanie i jedzenie. Byliśmy na wsi, która nie miała nawet nazwy, więc naprawdę nie wiedzieliśmy gdzie się znajdujemy.

Ten wyjazd nauczył nas najwięcej – tam, gdzie byliśmy, ludzie naprawdę nie byli świadomi zagrożenia ze strony przerażającej ilości plastikowych śmieci. Chodząc przez pole pięknych palm do naszej kochanej restauracji, codziennie mijaliśmy góry śmieci! To był okropny widok! Pojechaliśmy tam także nad ocean i akurat był przypływ. To, co zobaczyliśmy, doprowadziło nas do łez. Kawałki plastiku, plastikowe butelki, golarki, kawałki zapalniczek, opakowania po różnego rodzaju produktach, słomki, siatki, wszystko… Stwierdziliśmy, że wracamy i robimy aplikację. Tym razem na serio. Wróciliśmy i przez dwa miesiące siedzieliśmy przy komputerach od rana do następnego rana. Pracowaliśmy dosłownie 24 godziny na dobę, w szczególności, że Maja nigdy nie używała do swoich prac komputera. Nie znała nawet podstaw jakichkolwiek programów graficznych, uczyła się wszystkiego ze względu na ten projekt.

Czy sprawy środowiska interesowały Was już wcześniej?

Oczywiście, że przejmowaliśmy się wcześniej, ale może nie aż w takim stopniu jak byśmy tego chcieli. Dzisiaj jesteśmy bardzo dumni z tego, że za każdym razem staramy się wybierać opcję bardziej przyjazną dla planety. Robimy to przy każdym mniejszym i większym kroku, i dużo lepiej się z tym żyje! Mamy poczucie, że jesteśmy mieszkańcami naszej planety, że żyjemy w symbiozie, a nie jesteśmy tylko „gośćmi”. Przecież Ziemia to nasz dom. Zacznijmy tak o tym myśleć. Zadbajmy o nią tak jak dbamy o nasze mieszkania, pokoje i tak dalej. Opłaci się nam to!

Faktycznie, myślimy, że trzeba doświadczyć jakiegoś „traumatycznego przeżycia” aby to sobie uświadomić, tak jak to było u nas z tą imprezą. Zobaczyć te góry śmieci, te przerażające liczby, jakieś filmiki dotyczące na przykład tej okropnej dryfującej po oceanie wyspy utworzonej ze śmieci. Na naszym instagramie co jakiś czas udostępniamy te przerażajace zdjęcia, jak na przykład znane zdjęcie konika morskiego trzymającego patyczek do uszu dwa razy większy od niego samego.

Jak wyglądało tworzenie aplikacji?

Wszystko od początku do końca zrobiliśmy sami. Nauczyliśmy się przy tym bardzo, bardzo dużo, bo jak wcześniej wspomnieliśmy – niewiele potrafiliśmy na początku. Jedynie przy tłumaczeniu tekstów pomogła nam nasza koleżanka Ola i bardzo jej za to dziękujemy! Cały proces wyglądał mniej więcej tak: Przez całe dwa miesiące nie ruszaliśmy się z pokoju Mai; prawie, że nie spaliśmy, bo najlepiej nam się uczyło i pracowało w nocy. Zamknęliśmy się totalnie, bo wiedzieliśmy, że inaczej tego nie zrobimy. Nie było tak do końca sympatycznie (śmiech). Codziennie wychodziła kolejna rzecz, której trzeba było się po drodze nauczyć i było to trochę frustrujące, ale daliśmy radę! Co ciekawe, cała szata graficzna była zupełnie inna aż do nocy przed wypuszczeniem aplikacji. Pod koniec wszystko było bardzo spontaniczne.

Jak wpisuje się ona w Wasze plany na przyszłość?

Traktujemy to bardziej jako hobby, bo nie chcemy na tym zarabiać więcej, niż żeby się zwróciła opłata za wykupienie kont, na przykład w App Store, które na rok kosztuje 100 dolarów. Byłoby super gdyby to się zwróciło! Narazie mamy niecałe 2 zł (śmiech). Chcielibyśmy tym naprawdę pomóc. Naszym największym marzeniem jest zrobienie zakładki, która będzie pokazywała, ile kilogramów plastiku zaoszczędzili wszyscy użytkownicy naszej aplikacji. Myślimy, że mogłaby to być jakaś duża liczba i wtedy poczulibyśmy się spełnieni, że zrobiliśmy coś naprawdę ważnego!

Co chcielibyście robić przez najbliższe miesiące?

Szczerze mówiąc, nie wiemy. Szukamy jakiegoś ciekawego miejsca na najbliższy czas, zanim zacznie się szkoła – myślimy o pracy gdzieś, gdzie jeszcze nie byliśmy. Bardzo interesuje nas Islandia! W zeszłym roku wpadliśmy na pomysł, żeby przejść ją całą na piechotę, bo lubimy piesze wycieczki. Jak gdzieś jeździmy to zazwyczaj dziennie robimy około 20 kilometrów na piechotę, nie wiedzieć dlaczego (śmiech). Więc może to dobry pomysł, żeby trochę tam zarobić i później gdzieś wyruszyć, ale jeszcze nie wiemy. Musielibyśmy to lepiej zaplanować, a nic co planujemy nie wychodzi zazwyczaj tak od razu (śmiech).

Potem szkoła, ale już raczej zostaniemy w Gdańsku i pomyślimy później o Erasmusie, bo wszystkie szkoły do których chcemy iść kosztują naprawdę dużo. No i chcemy promować “Zero Waste Hero”, ale jeszcze nie wiemy jak, bo nie jesteśmy w tym za dobrzy. Mamy nadzieję, że coś wpadnie nam do głowy! Może wymyślimy jakiś nowy projekt, żeby dotrzeć z nią do nowych odbiorców.

Przejmujecie się sprawami środowiskowymi, a podróżowanie odciska duże piętno na naszej planecie. Jak się z tym czujecie?

Oj, to naprawdę trudne pytanie, zwłaszcza w kwestii lotów… Zazwyczaj kupujemy bilety na ostatnią chwilę, więc może nas usprawiedliwić to, że w sumie wypełniamy tylko „luki” w miejscach w samolocie… Nie da się tak wszystkiego ograniczyć. Ważne jest to, żeby zrobić mały krok i wyłączyć chociaż jedną rzecz, czynność z naszego codziennego życia, która nie sprzyja środowisku. Nie latamy samolotem aż tak często, a w porównaniu z tym ile plastiku produkuje się codziennie, myślę, że nie jest to taki wielki grzech, żeby raz na jakiś czas gdzieś sobie polecieć. My częściej podróżujemy autostopem, ale wiadomo, że samochodem nie da się dotrzeć wszędzie.

Jak Wasi rodzice zareagowali na pomysł o gap year?

Rodzice Mai na rok przerwy zareagowali dość dziwnie, bo nawet ją do tego zachęcali (śmiech), widząc, że naprawdę chciałaby podróżować i realizować ten projekt. Ale to naprawdę dość specyficzni rodzice. Rodzice Michała mieli inne podejście – bardziej zależało im na tym, żeby sobie wszystko po kolei poukładał, “nie robił kroku do tyłu, tylko do przodu”. Niemniej kiedy wypuszczaliśmy aplikację to bardzo wspierali nasz projekt. To faktycznie bardzo potrzebne, żeby mieć wsparcie od tak ważnych osób!

Nie zapomnij pobrać aplikacji Zero Waste Hero z App Store i Google Play.

 

Co o tym sądzisz?

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.