Gosia – EVS we Francji

Gosia

EVS (znany teraz jako Europejski Korpus Solidarności) to wspaniała szansa na czas gap year, bo pozwala nie tylko na wyjazd za granicę, ale również na zdobycie przydatnych umiejetności. Poniżej Gosia opowiada jak upłynął jej gap year po skończeniu studiów, a także o lepszych i gorszych momentach w trakcie tego roku.

Na jakim etapie kariery wzięłaś gap year?

Na gap year zdecydowałam się po ukończeniu drugich studiów. Chciałam podróżować, a nie skupiać się od razu na pracy. Studiowałam psychologię w Lublinie oraz animację kultury we Wrocławiu. Zależało mi na tym, żeby zobaczyć trochę świata, a nie utknąć na etacie. Nadal chcę pracować w obszarze związanym z moimi zainteresowaniami, ale najpierw zaplanowałam krótką  przerwę. 

Co robiłaś w trakcie Twojego gap year?

Wyjechałam na wolontariat europejski w małym mieście na południowym-zachodzie Francji. Prowadziłam animacje dla rodziców i dzieci. Próbowałam swoich sił w koordynowaniu zajęć teatralnych, ale nie do końca mi to odpowiadało. Uczestniczyłam w cotygodniowych spotkaniach organizacji, pracach przy festiwalu oraz wydarzeniach okolicznościowych. Angażowałam się również w zajęcia dodatkowe, takie jak koordynacja „english meetings”, grupy, którą założyłam z koleżanką. Ponadto z innymi wolontariuszami zajmowaliśmy się grą dla młodzieży dotyczącą EVS.

Najważniejsze dla mnie były możliwości nauki nowych rzeczy. Spróbowałam canyoningu, zapisałam się na basen, nauczyłam się pływać, a także chodziłam po Pirenejach z plecakiem i zwiedzałam okoliczne pomniki przyrody, jak najwyższy w Europie wodospad. 

Chcesz dowiedzieć się więcej o EVS? Przeczytaj nasz poradnik.

Te wyjazdy były samotne czy w grupie?

W Pireneje wybrałam się na mój pierwszy samotny kemping. Było mi tak zimno, że budziłam się w nocy, co godzinę. Natomiast canyoning był organizowany przez znajomego, który mocno się tym zainteresował. Wybraliśmy się czteroosobową paczką. 

Gosia 1 1024x577 - Gosia – EVS we Francji
Fot: Gosia

Jak radziłaś sobie z tym, że byłaś głównie z osobami z innych krajów i w innym wieku?

Pozostali wolontariusze byli w podobnym wieku: 27 i 28 lat. Kolega z Hiszpanii, pracował w innych godzinach przez, co nie widywaliśmy się zbyt często. Jednak świetnie się dogadywaliśmy. Z wolontariuszką z Rosji często spotykałyśmy się na korytarzach naszego akademika, zamieniając parę słów. 

Na początku brakowało mi znajomych, więc często dzwoniłam do przyjaciół z Polski. Z czasem stworzyłam sieć kontaktów na miejscu, na przykład poprzez uczestnictwo w  zajęciach z języka francuskiego, zajęciach teatralne czy lekcjach na basenie. Zapoznawałam swoich znajomych między sobą i powstała większa grupa na towarzyskie spotkania. Z niektórymi mam kontakt do teraz – zostali przyjaciółmi na całe życie. 

Przeczytaj historię Mai i Michała, aby dowiedzieć się jak oni spędzili gap year we Francji.

Czy miałaś jakieś trudniejsze momenty w trakcie wyjazdu?

Pierwszy trudny moment nastąpił po około dwóch miesiącach, kiedy zdałam sobie sprawę, że mało się dzieje. Pomyślałam: Nic nie rozumiem, niedobrze się czuję w tej organizacji, ponieważ próbuję im pomóc, a oni mi mówią “nie trzeba, nie mamy nic dla Ciebie”. Trzeba pamiętać, że przy wolontariacie europejskim pierwsze dwa miesiące są ciężkie. O ile nie jedziesz do Anglii, to nie znasz języka. Jesteś niezbyt przydatny, nie możesz się komunikować. Uczestniczysz w działaniach organizacji tylko jako obserwator. To jest ok, ale ja nie jestem osobą, która lubi siedzieć i czekać. To był pierwszy kryzys. Podjęłam jednak decyzję, że będę się angażować w działania dodatkowe.  I to był strzał w dziesiątkę – zaangażowałam się w teatr, czy rekonstrukcje historyczne – poznałam nowych ludzi i otworzyłam się na świat. 

Drugim kryzysem było prowadzenie projektu teatralnego dla młodzieży. Zdecydowanie wolę pracować z osobami młodszymi. 

Czy ostatecznie nauczyłaś się języka?

Tak, po trzech miesiącach potrafiłam się komunikować, po pięciu, płynnie rozmawiać w języku francuskim na skomplikowane tematy egzystencjalne. Wyjazd to najlepszy sposób na naukę języka obcego. 

Gosia 2 686x1024 - Gosia – EVS we Francji
Fot: Gosia

Często słyszę, że “po studiach jest już za późno na gap year”. Co o tym sądzisz?

Niedawno wróciłam z  ewaluacji dla wolontariuszy europejskich w Polsce. Spotkali się tam wszyscy, którzy ukończyli swój projekt w ciągu ostatniego roku. Wspólnie stwierdziliśmy, że wolontariat nie jest tylko wolontariatem, a doświadczeniem zawodowym. Nie jest to luka w życiorysie, tylko zasób, który pomaga w znalezieniu pracy marzeń. 

Czasami zdarza się, że po wolontariacie trudno później wrócić. Rzeczywiście – część osób szuka pracy już podczas trwania projektu, bo “nie będą wiedzieć co ze sobą zrobić i będzie strasznie”. Część osób tak jak ja pracuje później dorywczo, żeby zabić czas przed znalezieniem właściwej pracy. Nie ukrywam, że gdybym chciała wybrać jedną konkretną ścieżkę kariery to nie jechałabym na wolontariat. Ale z drugiej stron, znam przypadki osób, które zrezygnowały z korpo i po roku do korpo, wróciły – więc się da. Wystarczy chcieć. 

Czy myślisz o kolejnych wyjazdach lub pracy za granicą?

Obecnie chcę zostać w Polsce, ale duch wyjazdów ze mną został. Nie wiem, kiedy wyjadę, ale myślę o zrobieniu stażu europejskiego. 

Jak byś podsumowała Twój gap year?

Wcześniej pytałeś mnie czy po studiach nie jest za późno na gap year. Uważam, że jest to zupełnie odwrotnie. Jest to bardzo rozwojowe doświadczenie. Niektórzy wolontariusze narzekają, że EVS nie wygląda dokładnie tak, jak w opisie: jakikolwiek by on nie był, jest wart wykorzystania. Daje możliwość mieszkania za granicą przez rok, uczestniczenia w wielu nowych rzeczach, poznania kultury i ludzi. Daje możliwość zintegrowania się z innymi i zdobycia przyjaciół od serca. Do poprzedniego życia zawsze można wrócić, a można też zmienić je na nowe, lepsze. 

 

Co o tym sądzisz?

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.